SŁONECZNY WEEKEND WEDŁUG POGODYNKA.PL

Temat: [OT][News] Zakochany 13-latek pedałował 200 km
[OT][News] Zakochany 13-latek pedałował 200 km
Witam,
A oto historia:

Źródło: wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=401203

Tekst: .:Zakochany 13-latek pedałował 200 km:.

Łodzianin o mało nie zemdlał, gdy po powrocie z pracy w domu zamiast syna,
13-letniego Patryka, zastał list pożegnalny. Chłopak napisał, że pojechał
rowerem do ukochanej dziewczyny mieszkającej we... Wrocławiu - czytamy w
"Dzienniku Łódzkim".

Nastolatek starannie przygotował się do trasy liczącej 220 km. Zabrał śpiwór,
plecak i namiot. Wyruszył w czwartek przed godziną ósmą rano.

Zaalarmowani przez ojca policjanci zawiadomili wszystkie komendy i komisariaty
znajdujące się wzdłuż drogi, którą miał jechać nastolatek. Na przypuszczalną
trasę eskapady chłopaka wysłano patrole. Jeden z nich w czwartek po godz. 22
zauważył Patryka. Chłopiec, zamiast rozbić na noc namiot, zawzięcie pedałował
- relacjonuje gazeta. Nastolatek dojeżdżał do Kępna, co oznacza, że pokonał
dwie trzecie trasy.

Jak czytamy w "Dzienniku Łódzkim", Patryk do ukochanej niestety nie dotrze.
Policjanci zawiadomili ojca, który pojechał do Kępna, by odebrać syna z rąk
policji i przywieźć go do Łodzi.

(PAP)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13129,68612622,68612622,_OT_News_Zakochany_13_latek_pedalowal_200_km.html



Temat: Stracilem cel w zyciu...
jestem tą któa odeszła
Jestem tą która odeszła - znaliśmy się kilka lat i mieszkaliśmy daleko od
siebie (nadal mieszkamy daleko od siebie)- zbliżała się matura , koleżanka
zaczęła mnie buntować - po co ci taki chłopak z którym piszesz listy i widujesz
się rzadko (lubiłam listy od niego) jak możesz chodzić na piwo i spotykać się
często bo codziennie z kolegą mojego chłopaka. Usłuchałam jej. Napisałm list
do NIEGO - pożegnalny i zaczęłam się spotykać z koleżanką jej chłopakiem i jego
kolegą - nigdy sama z tym kolegą (choć zaczęto brać nas za parę) nadal
tęskniłam za NIM za dalekim chłopakiem który przestał nim być, gdyby odezwał
się do mnie wtedy - przyjechał, chciał porozmawiać naprawdę chyba podświadomie
czekałam że mnie będzie zdobywał ale nie odezwał się po liście pożegnalnym
(myślałam cały czas jaki był dla mnie dobry i czuły ile rzeczy nas łączyło ale
sama nie zrobiłam żadnego kroku) , z tym kolegą od koleżanki nic nie wyszło i
dobrze bo ja nic nie oczekiwałam od niego a on odemnie - po 5-ciu miesiącach
rozstania spotkałam się z NIM (moją dawną miłością). Cały czas mnie kochał
byłam taka szczęśliwa. To dzięki niemu nadal jesteśmy razem następne kilka lat -
bo ja nie zdobyłabym się na rozmowę z nim po rozstaniu (choć ja wywołałam to
rozstanie) - to ON teraz trzyma nasz związek (ja może też - trochę) ale to On
jest tą wspanialszą połówką. Potrafi kochać. I dzięki niemu jesteśmy znowu
razem. Może Twoja dziewczyna też chciałaby byś zdobył ją (starał się o jej
względy) po raz kolejny.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,210,158735,158735,Stracilem_cel_w_zyciu_.html


Temat: heh, troche długie
Na dorocznej konferencji poświęconej naukowym metodom rozwiązywania
spraw kryminalnych, prezydent organizacji AAFS, Dr. Don Harper Mills,
zadziwił słuchaczy opowieścią o najdziwniejszym przypadku, dotyczącym
kwalifikacji prawnej i przyczyny śmierci, z jakim przyszło mu się
spotkać:

23 marca 1994, koroner badał ciało młodego chłopaka - Ronalda Opus - i
stwierdził, że bezpośrednią przyczyną zgonu była rana postrzałowa głowy.
Jednak według świadków denat skoczył z 10 piętra budynku chcąc popełnić
samobójstwo. Zostawił on list pożegnalny, w którym wyjaśnił przyczyny
swojej decyzji, a którego autentyczność potwierdzono po dokładnym
zbadaniu. W chwili oddania skoku, gdy był na wysokości 9-go piętra, w
jednym z mieszkań nastąpił wystrzał ze strzelby - kula przebiła szybę i
trafiła Ronalda prosto w głowę powodując jego natychmiastową śmierć. Ani
strzelający, ani Ronald nie wiedzieli, że tuż poniżej 8-go piętra
zamocowana była siatka ochraniająca pracujących na wysokości robotników
przed niespodziewanym upadkiem - czyli Ronaldowi nie udałoby się
popełnić samobójstwa - siatka by go zatrzymała.
Zwyczajowo - kontynuował dr Mills - osoba, która próbuje popełnić
samobójstwo i osiąga swój efekt nawet innym sposobem niż to sobie
zaplanowała nadal jest uważana za przypadek samobójstwa. Jednak w
przypadku pana Opus'a mamy do czynienia z nieco inną sytuacją - został
on śmiertelnie postrzelony podczas skoku z dziesiątego piętra, który
normalnie zakonczyby się jego śmiercią, jednak z powodu siatki, nie
udałoby mu się popełnić samobójstwa - dlatego też koroner uznał, że w
tym przypadku należy sprawę traktować jako morderstwo.
Śledztwo wykazało, że pokój na 9-tym piętrze, z którego oddano strzał
zamieszkany był przez starsze małżeństwo, które właśnie w tym momencie
się kłóciło, a mężczyzna groził żonie bronią. Był on tak zdenerwowany,
że pociągnął za spust, ale nie trafił w żonę, a kula ugodziła padającego
Rolanda.
Kiedy ktoś zamierza zabić osobę A, ale zabija osobę B jest winny
morderstwa osoby B. Gdy mężczyźnie postawiono zarzut zabójstwa, zarówno
on jak i żona byli zszokowani. Oboje stwierdzili, że myśleli, że broń
była nie naładowana. Mężczyzna twierdził, że ma taki nawyk, że podczas
kłótni grozi żonie nie nabitą bronią, ale nigdy nie miał zamiaru jej
zabić, czy zranić. Dlatego śmierć Rolanda powinna zostać uznana za
wypadek - ze względu na fakt,że broń była przypadkowo naładowana.
Dalsze śledztwo ujawniło świadka, który widział jak syn starszej pary
ładował nieszczęsną broń kilka tygodni przed zdarzeniem. Okazało
się, że kobieta odmówiła synowi wsparcia finansowego gdy poprosił ją o
pieniądze na usunięcie ciąży swojej 16-stoletniej dziewczyny, a ten,
znając zwyczaj grożenia bronią przez ojca, naładował strzelbę w nadziei,
że matka zostanie zastrzelona.
W takiej sytuacji sprawa znów stała się sprawą o morderstwo Ronalda
Opus. I tu następuje najciekawsza część opowieści: W śledztwie okazało
się, że synem małżeństwa był właśnie Ronald Opus! Ciąża dziewczyny,
brak środków finansowych i nieudana próba zemsty na matce spowodowała,
że chłopak zdecydował się na samobójczy skok z dachu budynku. Skok ten
został przerwany strzałem w głowę ze strzelby, którą sam naładował w
nadziei, że zginie jego matka. I tak dochodzimy do ostatecznego
zamknięcia sprawy - uznanej w efekcie za udaną próbę samobójstwa.


Źródło: topranking.pl/1550/heh,troche,dlugie.php